Bieszczadzki przedniak

Wyprawa w Bieszczady rodziła się w bólach. Szukałem możliwości sfotografowania orła przedniego i natrafiłem na Birdwatching.pl ofertę, która mocno mnie zainteresowała. Jednak jak to bywa, początki bywają trudne, a organizacja wyjazdu też nie była prosta. Styczeń miał być zimowy, śnieżny i wróżył duże możliwości sfotografowania orła. Niestety, tegoroczna zima spłatała figla i styczniowy termin nie wypalił. Podobnie z drugim w lutym, dopiero trzeci, marcowy wyjazd doszedł do skutku. Wyjeżdżając w Bieszczady nie robiłem sobie wielkich nadziei na sfotografowanie orła przedniego. Temperatura wiosenna, ciepło, Natura budziła się z letargu.

Postawiłem wszystko na jedną kartę, najwyżej wrócę bez zdjęć...

Rano, 4:00 pobudka, szybkie przygotowanie do wyjścia i powoli wspinamy się z Bogusławem po zboczu góry do czatowni. Po kilkunastu minutach jesteśmy na miejscu. Zaczynam rozkładać sprzęt, montujemy głowicę do pulpitu, próbuję założyć obiektyw na sanki i okazuje się, że jest to niemożliwe! Stopa od 600-tki jest za wysoka i obiektyw nie pasuje do okna. Od samego początku tej wyprawie towarzyszył pech. Ale nic straconego, w samochodzie na dole mam drugą głowicę, mniejszą, może będzie pasowała? Schodzimy szybko na dół i ponownie pniemy się do góry. Był to morderczy wyścig z czasem, zaczęło powoli świtać i obawiałem się, że patrole kruków położą całą wyprawę na łopatki. Zdążyliśmy… Jeszcze nic się nie działo. Powtórnie montujemy głowicę do pulpitu i... uff, można zapiąć do niej obiektyw, jestem uratowany.

Powolutku zaczyna świtać, kruki oznajmiają swoją obecność. Na początku nieufne, ostrożne, ale stopniowo siadają przed czatownią, robi się ruch. Nawet pojawia się myszołów.

Liczyłem, że może wyjdzie wilk, Bogusław wspominał, że ostatnio są dość aktywne, ale oprócz kruków nic się nie pojawia.

Pogoda nie jest łaskawa, zaczyna padać, zachmurzenie duże, światło słabe. Nagle deszcz ustaje a kruków pod czatownią około 50. Przyleciała też sójka i sroka. Nagle, bez jakiejkolwiek przyczyny kruki powoli odlatują. Sroka odezwała się krótkim ostrzegającym głosem. Zapadła cisza. Rozglądałem się, co było przyczyną tego dość niespodziewanego exodusu, ale nic nie zauważyłem. Po kilku minutach przyleciał jeden kruk, po chwili drugi i zaczęły żerować. Nic nie wskazywało na to, co miało się za chwilę wydarzyć. Nagle usłyszałem uderzenie, a po nim zauważyłem jak orzeł przedni trzyma w szponach kruka, który salwował się ucieczką w pobliskie krzaki! Niestety, nie uszedł z życiem, przedni pokazał swą naturę łowcy. Pozostałe kruki widząc i słysząc co się stało, odpowiedziały tak potwornym wrzaskiem, jakiego wcześniej nie dane mi było słyszeć. Krzyk kilkudziesięciu kruczych gardeł napełnił polanę na długie minuty, a po tym zapadła śmiertelna cisza...

Przedni zaciągnął swoją ofiarę głębiej w krzaki, by w spokoju się pożywiać...

I tak to początkowo nieudana wyprawa stała się najwspanialszą ornitologiczną przygodą, jaką dane mi było przeżywać.

  • Oferta

    Wszystkie zdjęcia zamieszczone w galeriach na tej stronie mogą Państwo zamówić w formie plików lub w postaci wydruku. Fotografie wysyłam na płycie CD/DVD lub e-mail w uzgodnionej wielkości i formacie. Zdjęcia zamieszczone w GALERII są tylko częścią mojego archiwum. Jeśli nie znaleźli Państwo tego czego szukacie - proszę o kontakt. Zapraszam do współpracy odbiorców indywidualnych, firmy i wydawnictwa.

    Organizacjom przyrodniczym, szkołom udostępnię moje fotografie nieodpłatnie.

    Zgodnie z przepisami prawa autorskiego i prawach pokrewnych wszelkie prawa do fotografii i tekstów zamieszczonych na tej stronie są własnością jej autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie bez zgody autora jest zabronione.

  • Kontakt

    Włodek Smardz
    Fotografia Przyrodnicza

    e-mail: foto@wlodeksmardz.pl